And it’s gone …


Patrzę na generator prawnika w swojej głowie i zadaje mu pytanie czy mam się przejmować ludźmi chcącymi „handlować” przez obrazki, dźwięki. On pyta: „Ten rak NFT?” Ja odpowiadam „Gorzej, twierdzili, że moje zdjęcia lub te których byłem adresatem w symetrycznej komunikacji należą do nich” Patrzymy się po sobie wzajemnie i wybuchamy śmiechem. Dopytuje o „dźwięki”, odpowiadam że prócz prób podsłuchów (do których nie mają praw), jest festiwal „dźwięków” ale nie przekracza żaden złożoności sygnału „S.O.S” alfabetem morsa, nie można też nigdzie znaleźć słownika dla takowego, sprawę przekierowujemy do wygenerowanych w głowie psychiatrów i staramy się nie śmiać z tych ludzi. Smutna część tej opowieści jest taka, że widziałem wielu ludzi, których złamano w ten sposób (uwierzyli w czytanie ich głowy i innej buble), nie mieli nigdy odwagi spytać mnie co ich spotkało, a tak się składa, że jestem weteranem wszystkich stopni podejmowanych bezprawnie wobec mnie takich metod. Podburzony takimi metodami „domos” wolał polować na mnie. Wygenerowany prawnik mnie pyta czy chodzi o moje prawa autorskie intelektualne, odpowiadam, że owszem głównie Ai i algorytmy komputerowe, ale chciano dość szeroko położyć rękę na całym moim życiu. Pyta czy dostali kiedyś moją „zgodę/podpis”, odpowiadam, że nigdy groteska polega na tym, że chcieli udawać istnienie takowej lub wpisać mnie własnoręcznie w „szpiegostwo”. Wspólnie stwierdzamy, że nasz zespół psychiatrów będzie potrzebował sporych zapasów kaftanów bezpieczeństwa. Jest jeszcze „teoria” pod tytułem „pan przez obrazki i prowokacje wzniecił hodowany w podziemiach waraszawy bunt który miał obalić chrześcijański porządek”, ale zostawiamy ją na terapię grupową w zakładzie zamkniętym. Niestety żadne stado do mnie nie pisze więc nie udaje się przyporządkować mnie do takowego, co jest moją odpowiedzią na krzyk „dawaj w lewo” pod moim oknem. Prawnik pyta czy ktoś próbował wyciągnąć rękę, odpowiadam że po zawartość moich koszyczków. Wspólnie stwierdzamy, że samotność jest właściwą strategią bo nie widać, żeby ktoś wierzył we współpracę inną niż „w końcu do nas przyjdzie”. Mowie jeszcze że byli tacy co przodem chcieli wynieść moje ip, wspólnie stwierdzamy, że to wspaniali samobójcy. Wspominam o torturach, wspólnie stwierdzamy, że to są kary śmierci dla autorów, którzy gotowi są do tego się przyznać. Pyta czy kogoś podejrzewam, ja odpowiadam z pewnością że Mariusz Patey bo widziałem jego reakcje na groteskowe skurcze po mojej powiece w jego obecności w warszawskiej kawiarni. Pyta czy widzę poważne schorzenia u tych ludzi, odpowiadam że żyją maniami szpiegowskimi, dopisywanymi życzeniowo do moich często niepublikowanych zdjęć i maniami poziomu „my nim sterujemy/jestesmy”. Pyta czy widzę powody takich schorzeń, stwierdzam, że głównym są parujące pieniądze, chęć położenia ręki nawet na podsłuchane moje pomysły/rozmowy, skręcone w ich „dłoniach” w chorą formę stosowaną przeciwko mnie, próby łamania w przebraniu „moralnej” (dla ich wycen/interesów) interwencji. Pyta retorycznie w jakim ustroju żyję, odpowiadam, że w demokratycznym kapitalizmie osadzonym w konserwatywnym europejskim prawie. Mówił, że w takim razie sprawa jest załatwiona i kaftany bezpieczeństwa dla tych osób to tylko kwestia czasu. Pyta czy mam jakieś podejrzenia, ja odpowiadam strumieniem świadomości, że kruchą jak kieliszek technologią chciano zrobić mi symulacja „reżimów zła” ale jest to tak groteskowe, że nie podejrzewam nikogo innego niż prozachodnią propagandę, która dziwnym trafem chciała mnie wielokrotnie frontrunować. Pyta czy coś się dzieje w momencie „naszej rozmowy”, odpowiadam że skurcze po ciele, które uznaję za tortury, a którymi być może chcianoby „ocenić” niepublikowaną jeszcze w tym momencie treść. Pyta mnie jaki widze największy błąd takich działań, odpowiadam globalnym największym błędem było poszukiwanie „hierarchii”, której przyznałbym prawo do rozporządzania moją własnością (marzenia chrześcijaństwa czy innego gówna), a błąd polega na tym że to było „szukanie” rozwiązania dla z góry ustalonego niekorzystnego dla mnie aprawnego wyniku. Pyta czy ktoś szczególnie rzucił mi się w oczy, ja odpowiadam, że cała groteska wokół „open Ai, whispera” i żenującej postaci Elona Muska (który być może miał imitować mojego kolegę przed którym oczekiwana była „moja podległość”), a wszystko w oparach „daj ciekawemu człowiekowi zajrzeć dlaczego nie jesteś z kościoła wyceny tylko w górę”. Pyta dlaczego z tego drwię, odpowiadam, że to groteska paraprawna ludzi którzy chcieli użyć całego mojego życia prywatnego (do którego nie dostali nigdy z mojej strony dostępu) żeby mnie poniżyć, złamać „wierząc”, że w ten sposób przełoży się to na „niekończący wzrost ich przedsiębiorstw/inwestycji”, a mnie „złapią” na jakiś urojonych przestępstwach, preparując je i groteskowo łamiąc prawo po swojej stronie. Pyta mnie o największą porażkę tego człowieka, odpowiadam, że ten człowiek jest jedną wielką porażką, a drony nie są poza przestrzenią powietrzną Polski, dodatkowo ich wizja ekonomiczna to „gra” jak na bitcoinie, nie widzę przedsiębiorstw funkcjonujących w takiej ekonomii, swoją własność intelektualną oraz życie prywatne trzymam z daleka od tak ekstremalnie głupich ludzi. Pyta skąd wiedziałem, odpowiadam, że bardzo długo „czarowano” takich ludzi na „moich wybawców” do tego stopnia, że wiem, że to zadłużeni, zaburzeni psychicznie od skali strat ludzie, a moment kiedy oczekiwano mojego przestępstwa był kluczowy dla ich nieudanych fikołków. Wcześniej chciano życzeniowo „pomylić” właściciela moich notatek i nie tylko. Pyta co myślę o roli Polski, odpowiadam, że jest pełna współpraca z takimi ludźmi bo wynik w którym nie dałem się wydymać jest bardzo niekorzystny dla wszystkich, którzy na to liczyli. Na pytanie jaka jest rola kościoła, odpowiadam, że chrześcijańskie narody robiły wszystko, żebym ukorzył się przed osobami, którym nie dając się załatwić zniszczyłem życie, w tak generowanej roli chrześcijaństwa odszedłem z kościoła katolickiego. Brak reakcji na groteskowe zbrodnie jest też zbrodnią. Nie będzie powrotu „synka marnotrawnego”. 

P.S.

W amerykańskich marzeniach unosiły się opary “nie dotykaj marketingu”, dziwna sprawa bo takowy powiela błędy każdej nieudanej sztuki, zasilany inwigilacją prowokuje mnie na każdym rogu technologii. Dość ciekawe że doszukiwano się magicznych transferów życiorysów, obfitości przez wizualne imitacje a nie dostrzega się dość prostych prawideł i powodów parowania pieniędzy. W innej polsko amerykańskiej odnodze “załatwienia spraw moich praw intelektualnych” wybrzmiewa “uwierzcie państwo, że nasz wybitny człowiek rozpisał tego jegomościa i znamy cały jego słownik szpiegowskich metod”, na potencjalne pytanie czy owy “słownik” miał kiedykolwiek inne zastosowanie i cel niż próba przejęcia jego (mojej) własności intelektualnej wytwarzanej swoimi własnymi zdolnościami wypowiedź owego “kontrwywiadowcy” bardzo zaczęłaby się plątać.

P.S. 2

Niestety stany zjednoczone z polską mają kompleks utrzymywania mitu “zwyciezców”. Przybiera to od lat formę “daj wygrać kolegom bo mają droższe od ciebie życie do utrzymania i nie mogą skończyć na bruku”. Leżę przykryty kocem, w jednym pokoju, w mieszkaniu w większości należącym do swojej matki, robiono wszystko żebym nie miał szans na założenie własnej rodziny, a przede wszystkim chciano mnie pozbawić moich własnych praw majątkowych intelektualnych, z którymi jeśli się zdecyduję spokojnie będę mógł coś takiego zrobić. O próbach “chcemy zatrzymać dla siebie twoje sprzedane ip do niemców” nie wspominając. Przestępcy są po drugiej stronie. W sprawach majątkowych i autorskich nie ma relatywizmu “społecznego/społeczności” czy “sprawiedliwości społecznej”, a jeśli status byłby inny nie podejmowanoby tak groteskowych metod żeby mnie załatwić. “Nie traktujmy go jak człowieka, odwróćmy się od niego wszyscy w końcu zrozumie polską hierarchię” tylko dziwnym trafem to “my chcemy tego co on ma, a czego nie chce nam udostępnić”. Blefy prawne to wyjątkowo kiepski pomysł autorów. Lubelskie “czary ameryki” tak samo nieudane jak pamiętane przeze mnie “pod dwóch latach pójdzie pracować dla niemca”. Moja odpowiedź brzmi “co wy kurwa łachy chcielibyście mieć w tej sprawie do powiedzenia”.

Leave a comment