Nie chcę nic odejmować “wybitnym” znawcom sztuki, ale coś tu nie pasuje.

P.S.
Każde nieudane przedsięwzięcie jest zapisane w większości chrześcijańskimi twarzami, trudno nie przypisać im odpowiedzialności. Widocznie przeszkadza jak idę nawet na spacer. Puste swoje sakiewki generują dziwne zachowania wobec jednostki, która pustych sakiewek nie ma.
Co definiuje poziom urojeń chrześcijan? Daleko idące krzywdy wobec jednostki i absolutny brak szans na wygraną sprawę w sądzie. Jestem za bezwzględnymi wyrokami skazującymi, nic szybciej nie wybudzi ich z urojeń na temat prawa.
Ostatnią ich “teorią” jest nagranie dzieci skaczących na rowerach, jedno krzyczy “bomba, ale to skleiłeś”, urojeni chcieli w tym widzieć “natchnioną komunikację dzieci z moją osobą”. Kurtyna chrysto żenady opada…
P.S. 2
Idę do wąwozu a tam imitacja pana Sta i żydko imitacja Laskowskiego, niestety żydkom jeśli się pomyliło do kogo należy konto z wyrazie napisanym nazwiskiem to muszą już pożegnać się z marzeniami “współpracy naukowej”. Marny teatr polskiej i żydowskiej agentury. Nie zapomnę każdej “przypadkowej” pomyłki. Trzeba było nie wpierdalać się w gazę (chyba ktoś to nawet doradzał) i nie januszować próbując robić ze mnie “inżyniera rakiet”. Sciana płaczu beznadziejnych żydko biznesów i niepodpartych niczym rozpędów “polityczynych”. Oczywiście mógłbym odnieść wrażenie, że ktoś usilnie próbuje mnie “szantażować” wylewaniem moich niepublikowanych pomysłów zapisywanych czy to na komputerze, czy w kartach przeglądarki czy na papierze. Mogę takie rzeczy robić nawet na balkonie nie stanowią własności tonących agentur i jeszcze marniejszych naukowców. Przykry widok.
Na treningu skurcze po brzuchu, chyba ktoś inny ma problemy z “brzuszkiem”, których nie udało się przetransferować na moje życie, a przeszkadza się mi podczas każdego wyjścia na zewnątrz. Dziwne urojenia “talonów” na wolność. Bardzo puste kieszonki słyszę i te marne twarze (imitacje), które nigdy nie będą moimi “przyjaciółmi”.
P.S. 3
Co charakteryzuje ciężkie przedsięwzięcia wobec mojej osoby. Wybite zęby rozpędów wszelkich to raz, bo jestem dość sprawny biznesowo/intelektualnie/społecznie/prawnie i dziwne machinacje “pan niemowa my robimy za niego rzeczy <<zgodnie>> z jego wolą” kończą się takowymi. Aktualnie na stronach wszelkich też erotycznych np. imitacje moich stosunków z podstawionymi (też imitacjami) “biznesmenów” – Sam A. i bardziej polska mniej udana imitacja chyba mojej osoby, na innych stronach/serwisach wkładki inwigilacyjne i żenujące “manipulacyjne”. Czy zachód przeliczył ryzyko? Nie, nerwowo próbuje przypisać zasadność takich działań “nowa kultura polityczna, musimy <<wysterylizować>> tego pana bo to bydlak” (bo nie chciał nam za darmo czy w ogóle pozwolić na nagrania jak się rucha, oddać swojego IP). Samobójcze próby uzasadniania tego typu działań w “walkę z sowieckim najeźdźcą wschodu”. A ja patrzę na to i wiem, że za 10 lat będzie opowiadało się o skali katastrofy, którą chciało się “schować” w nauki społeczne czy nawet “medyczne”. Jest jeszcze nerwowa “teoria elit”, tylko nie można uchwycić ich definicji, najlepiej jakby przyjęła formę “elity to każda grupa do której ty nie należysz”. Niestety tak jak w powyższym, kończą się wybitymi zębami tylko nie ma już pieniędzy na wkładki z porcelany.
P.S. 4
I tak słucham sobie na “yt” adiobook Balzaca “Ojciec Goriot” mam braki w lekturach licealnych (więcej imprezowałem niż inni) stąd i z podejmowanych metod wyostrzone moje zmysły na potencjalnie podmieniane treści. Wieje niestety skrętką w marne rejony aktualnej “architektury socjalnej”, a skrętka malowana tanim dziecinnym pastelem, wciąż się klei a nie kruszy. I jeśli miałbym opisać nieudolne próby czarów piątego stopnia z tej gildii “magów” w niechcianym mieście psychologii to dużo żetonów many kładzie się na “go riot”. Niestety mój zmysł starego wygi zasadnych awantur podpowiada mi, że w powietrzu nie unosi się zapach prochu i nie wystarczy iskra żeby wzniecić wybuch. Powietrze jest iście “goariotowską mgłą” – zielony zaczadzony gęsty smog, a wilgoć tak wysoka, że pochodnie syczą dławiąca się usiłując się jej oprzeć. Generalnie warunki jak 1905 i strzelanie do kaczek, z tą różnicą, że ja uciekłem do pałacu zimowego. Nie czuję, żeby moja osoba czy sprawa wzniecała tłumy, smutna lekcja historii jest taka, że prędzej wyjdzie tłum, który dostaje zbiorowo za małego kotleta, niż porwą tłum groteskowe krzywdy wobec jednej osoby. Dlatego trzymam się z prawdziwymi urzędowymi prawnikami, którzy nie liczyli na “szybką ścieżkę (politycznej) kariery”. Dodatkowo mój zmysł wobec śmiesznego świata wycen wydmuszek podpowiada mi, że bardzo kruche i cienkie są świeżo odremontowane kamienice w centrum warszawy, nawet doniczek w oknach nie widać, którymi ich mieszkańcy mieliby się bronić przed protestującymi. A wśród takowych (niezależnie od przynależności) są tacy co zostawiają marne pamiątki na elewacjach. “Aj waj” straty w setkach tysięcy. Straszne błoto, szkoda iść najlepszymi końmi, sam poszedłem na zwiady i odnoszę wrażenie, że to ustawieni do elektronicznego odławiania relewacjoniści wskazują trzecią drogę do szarży.
P.S. 5
W pałacu zimowym za oknem/ścianą lub na słuchawkach/monitorze jest teatrzyk wpraszających się ludzi i dźwięków, którzy chcieliby “wychodzić wspólnotę na moim życiu prywatnym”, niestety ich twarze i pusta skrzynka email z prawdziwymi ofertami zdradzają, że sami w to od dawna nie wierzą. Za każdym razem jak położę się na kanapie, skurcze po moim ciele, próbuje się w ten sposób “zakodować” trzeciodrogowe chrześcijaństwo, a w ja po wszystkich zbrodniach ameryki, kościoła i marnego dziennikarstwa, mam świadomość, że nieudana “operacja czarowania judeo chrześcijańskich elit” rozbija się o podstawowe prawa i przykrą rzeczywistość redukcji “służbistycznych etatów”. Nie ma przeproś jest brutalna lekcja lichwy za “niedostarczenie płatności” w postaci niespełnionych zbrodni.
Marne wstawki na moim komputerze “zaraz będę” (podpowiedzi podczas pisania) to ta sama prowokacja ameryki, która nie potrafi się pogodzić, że nikt nie chce płacić, za żadne inwigilacyjne produkty. Zakupione urządzenia to nie ich “poletko”, tak działa prawo własności.
Od lat widoczne jest, że wyjściem każdego nieudanego “produktu” inwigilacyjnego i jego odbiorcą miała być Ameryka, która ma świadomość, że “próbowała nabywać” materiały pochodzące z nielegalnych źródeł, a kręcących się wokół mojego życia. Etap “schowajmy go, żeby nie było widać, że od niego jebiemy wszyscy” jest późniejszym “konkursem” błazeństwa, abstrahując od każdej nacji, która stanęła w nim w szranki. Polskie “dziennikarstwo” jest tylko objawiem “O! Też tak chcemy.”.
Przykro mi, prawdziwi prawnicy doradzają mi żeby nigdy nie wyciągać ręki do ludzi, którzy mają problemy z moimi prawami. O problemach finansowych/naukowych/biznesowych oraz problemach z podstawowymi prawami człowieka nie wspominając. Nie widać na horyzoncie polubownego rozwiązania z mojej strony.
P.S. 6
Skurcze po moim ciele są tylko zewem marnych prawników i jeszcze gorszych polityków. Nigdy za poczynione krzywdy zachód (w tym Polska) ani Ukraina czy Izrael nie będzie beneficjentem grama mojego życia, trzy ostatnie to główne “my doniesiemy” w konkursie żenady. Nie wspominając najgorszej obok pateyta i piwońskiego chyrsto agentury. Nawet stara lewica zdaje się biła z nimi brawo. Chyba uwierają błędy “taksówkarzy terrorystów”.
P.S. 7
Skurcze po moim ciele oraz próby “zaakceptuj podsłuchy” są bardzo marną próbą szantażu na moich prawach człowieka jak również autorskich. Nie zazdroszczę narodom, które nie chciały wydać kilka stów na prawdziwego prawnika. Widocznie wolały wielką katastrofę. To nie zabawa w chowanego, to bardzo przegrane biznesy/naukowcy i narody, które zaczęły “hodować” inwigilację w pełni świadomie na swoim zapleczu.
Skurcze po moim ciele nawet o 5 nad ranem. Nie brzmi jak człowiek z minimum wiedzy prawnej, który ustawiał taki “system ai”. Nienawiść do kościoła katolickiego i państw zakał rośnie. Tłumacząc powody, nie ma bardziej urojonej instytucji, która próbowała przemilczeć każdą zbrodnie wobec mojej osoby licząc, że ja do niej “należę” czy raczej się przed nią “położę”. Straszne niedoczekanie i nieustanne milczenie. Niestety kalkulator hierachii wolności nad urojeniami wymarłej religii nie pozwolił wierzącym na rozeznanie w sprawie, były podchody pod moją osobę, gdy jednak zrozumiano, że nie należę już do kościoła, nie odważono się nawet odpisać na maila. Nietrafiony hazard “zbrodniami” ponosi swoje ofiary, którym marzyłoby się “cofnąć w czasie”.
P.S. 8
Niesamowicie groteskowe poczynania na UW. Sam gmach centralny przyjął od polowania na finansistów (nawet kiepskie zdjęcie imitujące moje bokserki, a nawet imitujące moje zdjęcie z przeszłości w bokserkach zrobiono), po nieudanych polowaniach – “trzeba zabrać mu algorytmy ai – mamy lepszych swoich specjalistów”, nieudane podchody takowych pod “współpracę” – open ai, później przyjęcie takowych na UW właśnie (też na kampusie centralnym), później preparowane morderstwo również na kampusie centralnym – również na bazie inwigilacji mojej osoby, w międzyczasie agentura od “my nim sterujemy”, groteskowy pokaz braku umiejętności prawnych od “czarnych koni” olimpiad i technologii. W międzyczasie również marne produkcje filmowe i elektroniczne manipulacje w kierunku “przyjdź z awanturą na UW” o marnym “przekrocz próg i zbliż się z grantowym komputerem pod internet UW” (licząc, że go nie odłączyłem od takowego i spreparuje to “przestępstwo”) nie wspominając. Kiepskie polsko amerykańskie machinacje i żenujące próby przejęcia nieswojego. Historia wydziału matematyki – kto sponsorował jego powstanie i kolejne etapy vs gdzie lądowali jego absolwenci w ciągu ostatniej dekady (zachód i Ameryka). Człowiek który nie chciał się dać wydymać był malowany na “rosyjskiego/wschodniego szpiega”. Zabawne bo to wschód wyłożył więcej na istnienie tego wydziału.
“Niestety” nie udało się uzyskać “deklaracji zachodu” w mojej osobie, ani “pan wynosi swoje algorytmy w ramach szpiegostwa” (dziwna konstrukcja). Groteskowe próby “uznaj komunikację przez pajacyki bo z żadnej innej, a zaglądaliśmy w każdą nie udaje nam się spreparować powodów dlaczego takie metody stosowaliśmy”. Narody długów, księgowanych przez wszystkie przypadki.
Lubelskie prowokacje pod tytułem “no dalej rzuć się na kogoś” nie zmieniają stanu prawnego kwestii istotnych, są tylko marnym marzeniem “daj odtrąbić sukces naszym preparującym przeciwko tobie rzeczywistość psychologom”. Tony długów z niedoniesionych “wyników” podpiętych pod kiepskiej jakości machinacje majątkowe.
P.S. 9
Skurcze po mojej powiece i ciele nieustannie, a ja mam świadomość, że skala przestępstw zagwarantowała stryczek amerykańskiej agenturze pateyowi. Przykre dla ameryki zderzenie z rzeczywistością, że jest się błaznem prawa. Są jeszcze opary “bądź naszym juniorem” też około “polityczne”, a ja dawno nie słyszałem jednego ciekawego zdania ze strony “seniorów”.
P.S. 10
Niestety odziedziczony po mieczu ateizm nie pozwala mi w wiarę “żyjemy w symulacji” mimo marny zabiegów teatralnych za oknem i upadłych naukowców. Oglądałem wiele artykułów naukowych (od 2023), które bazowały i zawierały moje niepublikowane pomysły. Widziałem inne (które oglądałem wcześniej) z podmienionymi wkładkami bazującymi na takowych. Kalkulator rzeczywistości ateizmu podpowiada mi, że był to ten sam czas kiedy do konkursu stanęli “to nasz szpieg” lub “zrobimy z niego ich szpiega”. Nie stanie się “marzenie manipulacji” nie biegnę do matematyków “Ratujcie! Tylko wy też to widzicie” bo było takie założenie chęci zniszczenia mi życia (nie poczułem “wspólnoty/wspólnej zdalnej grupy badawczej”). Schyłek “karier” jak schyłek lata.
Dziwna sprawa bo w każdej dziedzinie którą się zajmuję jest ta sama sytuacja. Chyba ktoś się uzależnił od jebania od innych będąc nieświadomym, że tak pozbywa się własnych możliwości twórczych i zarobkowych. Nikt nie chce kupować i “zatrudniać” kopii/”produktów” inwigilacyjnych. Długi spalają już fundamenty państw.
Pisząc to mam cały czas po ciele skurcze (od dołu stopy) i wiem, że byli ludzie, którzy położyli swoje głowy na pień twierdząc, że “on to robi dla nas, dla naszego zbawienia, wybaczy nam wszystko, chrystusowy chłopak”. Dziwne zabiegi patrząc na zniszczone lata życia.
Wpisuję cokolwiek na klawiaturze telefonu, a tam “podmiany pojedynczych liter” mające mnie prowokować, dziwne metody bo “ich skuteczność” uzależniona jest od inwigilacji. Nigdy nie zgodzę się na “daj ocenić rozstrzygnąć rzeczy których nie pokazujesz/nie publikujesz”. Długi wobec mojej osoby rosną a weksli nikomu nie sprzedaję. Nieudana teoria “ekstremizacji politycznej” przez ekstremalne naruszenia moich praw. Windykatorzy pukają. Nieudana teoria “wysterujemy go na to co robi inna grupa badawcza” to bardzo nieudane próby tworzenia “instrumentów pochodnych szpiegostwa”. Odwagi do odpowiedzialności za preparowanie przestępstw (“przestępstw” mojej osoby preparowanych przez innych) brak. Niestety wiem, że to kompleksy polski, ukrainy, izraela i ameryki (głównego odbiorcy), kompleksy wobec wschodu. Skąd wiem, zostawiam to dla siebie. Wtórne “reakcje” na krzywdy pod tytułem “też tak chcemy” obnażają ludzi bez pomysłów.
Cały czas tylko próby niszczenia mi spokoju, nie udały się “miliony z wynoszonego zboża”, nie udaje się utrzymać z nich etatów, nie uda się “inwigilacyjne społeczeństwo przyszłości”, czy dziwna “indukowana chrześcijańska hierarchia etatów do utrzymania rodziny”. Nie jestem nikomu winien milionowych rozwiązań inni usilnie chcieliby żeby moje “aktualne błyskawicznie miały taką wartość”, a w sprawie rozwiązań przeszłych o dobrej wartości robiono wszystko, żeby trafiły gdzie indziej, żeby nie było przy nich mojego nazwiska i najlepiej żeby mnie wymazać. Dziwna “kultura biznesowa”. Nieustanne tortury zachodu bo nijak do nich nie pasuję, a moje prawa w tym kultura biznesowa nie podlega ich urojeniom. Nie wspominam o “uwierz, że wiedza o podsłuchach w telefonie jest warta miliony i uciekaj ją sprzedać na wschód”, która zdefiniowała mój stosunek do zachodu (w tym polski i ukrainy).
P.S. 11
Nie chcę tworzyć “teorii wszystkiego”, ale prawdą jest, że wszystkie podejmowane metody mają tylko jeden wspólny mianownik, dopisać do moich zachowań, rzekome “decyzje”, które są bardzo niespójne z moim interesem i są negacją moich całkiem niezłych i klarownych artykulacji.
Oprócz tego chęć zniszczenia mi zdrowia, nie mam szacunku do ludzi, którzy nie znają się na prawie człowieka. Kościół katolicki stracił kontakt z rzeczywistością opowiadając się za prawem do ingerencji w zdrowie osób, które nie są uczestnikami mszy. Swojej odpowiedzialności za tę katastrofę wciąż nie dostrzega. Marzeniem jest “żebym zmienił się w pomnik”, alternatywnym “że doradzają mi co zrobić, żebym się nie zmienił”, dziwna sprawa bo wystarczy, żebym nie zarywał przez miesiące nocy (bardzo nie w ząb postulowanym przez lata teoriom “lenistwa/spania”).
Nie zrobi się ze mnie “aktora/artysty” a bardzo usilnie marne zapędy prawne usiłowały nerwowo, zrobić teatr z mojego życia chcąc wynosić zboże z moich spichlerzy. Wszystko w tych samych oparach, “jak pokazujesz to zabieramy i chcemy cię usunąć, jak nie pokazujesz to chcemy zrobić z ciebie <<udawaną osobę>>”. Paradygmat inwigilacji już dawno przestał działać, prawnicy również. Dziwne pojęcie o wolności i roli “państwa” widocznie brak artykulacji po drugiej stronie to świadomość, że nie ma się nic do powiedzenia w mojej sprawie.
P.S. 12
Nie podoba mi się, próba “wolność wolność, ale my wybieramy bramki, które możesz wybrać”, bardzo nieudana konstrukcja, która też nie potrafi wyartykułować “co im się marzy”, nie będą moje rozwiązania ratować upadłych biznesów, które chciałby przejąc takowe (jak będą gotowe), za cenę etatu przez miesiąc czy przez dwa.
Gdyby ktoś zgodnie z prawem chciałby nawiązać współpracę czy zapytać czy mam coś na sprzedaż napisałby na e-mail. Globalna groteska, która tego unikała. Nie ma w moim interesie sprzedawania nielegalnych rozwiązań, ani wyprzedawania “prawa kopii”. Nigdy z prawicą, bo teatrzyk zza okna marzy o jej powrocie. Nie moim kosztem, niech żydki płaczą za swoje błędy, skoro zaglądali w nieswoje karty, zapewne wiedzą, że oni nic nie mają. Nie moim zbożem zasypywane będą ich mogiły. Aktualni włodarze mają dziwne wyobrażenie o “prawie” i “prawie” do naruszeń. Stany zjednoczone widziały w czym uczestniczą i wiedziały, że źle to się skończy. Nie czuję żartów ze swojej sytuacji życiowej w próbach wymazania mojej osoby. Ciekawe kto ma problemy z prawem własności. Aktualne imitacje i żenada psychologiczna miały mnie zachęcić do usunięcia ostatnich swoich zdjęć z SM. Wciąż ten sam nieudany kierunek w bagno “usuńmy go to nikt się nie dowie”. Kociej mordy dostają ludzie, którzy mają zamkniętą mordę.
Wciąż nieudane marzenia “sprawy politycznej”, a ja widzę, że państwo poskładało się jak karton. Na szczęście obserwowałem jego ochłapy zrzucane mi ze stołu w nadziei “doceni rękę pana”, niestety wyrosłem na bardzo bezwzględnego do rażących błędów prawnych i tytuły przy takowych nic nie znaczą. Kapitalizm to nie “odsuwana marchewka” czy “nie dla psa kiełbasa”, kapitalizm to przykra weryfikacja swoich błędów finansowych. Ukrywanie podaży nie przesuwa popytu. Nienawiść do “demokratów” od “nie będziesz miał nic …”, “pracuj za uśmiech” i innych od “poganiania osiołka” rośnie.
P.S. 13
Był mit, że politycy to osoby o wybitnych zdolnościach “architektury społecznej i wyczucia socjalnego”, do czasu aż zobaczono, że nie ogarniają podstaw prawa i finansów (dziwna sprawa bo jak są u władzy to odpowiadają za legislację i budżet). I tak “atakowany jestem” przez architektów przeciętnego życia, tylko nie mogą się pogodzić, że nigdy takowego mieć nie będę a ich bajki “wszystko co nieprzeciętne w życiu tego pana to zasługa i benefit kogoś innego” bardzo chujowo się starzeją. Aktualnie z przyjemnością obserwuję katastrofę tego państwa, włodarze, politycy, marni prawnicy i zaganiacze owiec mają sporo do przemyślenia na temat swojej “pozycji”. W parnym od starych spermiarzy inwigilacji powietrzu wyczuwalne jest “rodzine założysz tylko jak się spłaszczysz przed kościołem i prawicą, a jak nie to nie pozwolimy ci się rozmnożyć bo masz chujowe <<geny>>”. Zastanawiam się jak źle jest u ludzi, którzy w ten sposób przekreślili przyszłość swoich rodzin.
P.S. 14
Marni sąsiedzi zachłyśnięci “wystarczy być pewnym siebie i mówić mu do okna tonem xyz” jeszcze nie zorientowali się, że wyjawili mi swoją największą bolączkę – brak umiejętności artykulacji własnych spostrzeżeń. I tak sąsiadka od kaszlu (dziwny kaszel, tyle miesięcy a nawet brak zdartego gardła), tak jak inni sąsiedzi próbuje dbać o “PR” przed blokiem. Chyba już jest sraczka bo zbrodni nie widać, a te “zakredytowane” moją już poważne opóźnienia w płatnościach.
P.S. 15
Czym jest język kolorów i nieumówionych znaków? Po pierwsze takiego języka nie ma, są nerwowe próby wpisania takowego a nawet “współpracę” przez taki język (dopisywany post factum). Niestety marny stary cap Paweł Piwoński (ten geniusz od agentura z coursery) zatopił wielu ludzi, którzy w pogoni za jego “doskonałością” położyli swoje kariery w wierze, że w ten sposób “uzyskają zdarzenie prawne”. Mógłbym odnieść nawet wrażenie, że takowe chciały ustanowić rejony słabych prawników, niestety nie przedstawiają mi się z profesji czy nawet w ogóle nie artykułują nic w moją stronę, więc zostaje im tylko pastelowe przedszkole uzbrojone w wycinane z kartonu i psychologicznej bibuły miecze i tarcze. Była chyba jedna relacja na ig przez kilka lat “nikt nie siadł z tobą nigdy porozmawiać o tym co się wobec ciebie wydarzyło” i chyba jest to najlepsze podsumowanie skali urojenia w jakiej znaleźli się “przedszkolanki i przedszkolankowie”. Podając przykład, łapię się za nos (jak do nurkowania, metoda na odtykanie zatok zwłaszcza przy ekspozycji na alergeny), cóż chcą dopisać do tego marzyciele miliardowych teorii szpiegowskich? “Udaje nurka, 24 to nurek z memotechnik, satirical yet awesome, Mossad!”. Wraz z potiomkinami wsi podajemy ponownie zastrzyk kurski na uspokojenie.
Jak nie potrafisz tworzyć wartości robisz wszystko żeby inni nie mogli jej wytworzyć, tak oceniam aktualny stan rycerzy psychologii, którym przeszkadza każdy mój spacer (skurcze po moim ciele w momencie pisania owego – również przegrana reprezentacja zachodnich niechcianych nauk). Czy mi można przypisać takie metody? Dziwna sprawa bo zawsze ode mnie chciano coś w ten sposób zabrać – bardzo niepsychologiczne rzeczy, które usiłowano przejąć festiwalem jak w pokoju u derenna browna. Pan Mariusz Patey jest kolejnym przedstawicielem wymerających nacji i “zawodów”.
Na ławeczce siedziała “niby dumna” imitacja sama a. a ja wiem, że ten człowiek tonie i utopił “niezłych matematyków” – konsekwencje kiepskich CEO. Chyba nie można uciekać w nieskończoność przed odpowiedzialnością takowych za biznes.
Leave a comment