Hoer Perlish

Czy czegoś aktualnie słucham? Powtarzam tylko jakieś z niedalekiego zasięgu sety z najmniejszą wkładką inwigilacyjno “manipulacyjną”. Owe wkładki wieją strasznym gównem i katastrofą judeo chrześcijaństwa. Tęskni mi się za miejscami z ciekawą nowa muzyką, ale aktualnie moje własne interesy wskazują, że na tym “human safari” które się wobec mnie odbywa wolę nie wychylać się z kałuży. Komuś innemu z przypiętymi życiowymi kajdanami przeszkadzało i nadal przeszkadza moje życie osobiste. Traktowany jak “pies” pamiętam każdą rękę, która chciała sięgać do mojej miski.

Tym nie mniej wyczuwam wybitny “kibord” w dwóch poniższych, a stylu ubioru pozazdrościłby niejeden stały bywalec warszawskich alternetyw kawowych.

Poszedłbym galopem za tak kiepsko tańczącym “tapirem”, ale jestem w takim punkcie czasoprzestrzeni, że większą radość sprawa mi niszczenie marzeń ludzi, którym pomyliły się kwestie prawno finansowe i wybili sobie zęby na moim życiu prywatnym, a wyciągnięte rączki po moją karmę leżą odgryzione prze mojej nienaruszonej miseczce.

Zdaje się, że największą niewypowiedzianą pretensją jest fakt, że poszedłem po stronie strajku kobiet na marsze. Kalkulator rzeczywistości wskazywał, że po tej drugiej (stronie) są ludzie na skraju katastrofy społecznej. A teraz po latach “Aj waj”, że nie udaje się przekleić katstrofalnej decyzji mojej osobie.

Można próbować uciekać w urojenia “spisek lewicy” tylko trudno jest zapomnieć o swoich nieprzymuszanych decyzjach politycznych przepychanych swoimi posłami, doradzanych przez swoich zauszników. Niewdzięczna odpowiedzialność marnych zarządców.

P.S.

Tortury po moim ciele są też nielegalnym podsłuchem położenia mojego ciała. Kolejna pretensja wymierającej za swoje błędy na słońcu chrysto prawicy.

P.S. 2

Idę po mieście mijam imitację marnych przedsiębiorców, którzy nie są tak sprawni w biznesie i prawie jak im się wydawało. Lublin, który jest największą pizdą na świecie robił wszystko “wróć do <<naszych>> biznesmenów, którzy chcieli ciebie wydymać”, niestety Rubikon został dawno temu przekroczony, nie ma szansy na “chrysto biznesmenów”, którzy mają zaburzone wyobrażenie o tym co im wolno wobec wolnego człowieka. Zniszczone życie towarzyskie miało być “wtedy do nas przyjdzie, bo nie ma już nikogo”. Bardzo kiepscy hazardziści.

Skurcze są torturami ludzi którzy chcieliby “zobaczmy czy już się złamał”, niestety ich urojenia nigdy nie przekroczyły granicy “artykulacji”. Jeden wspólny mianownik “nie dajmy mu zarobić pieniędzy to wtedy przejmiemy wszystko za bezcen”, nie moja katastrofa, którą usilnie chce się przetransferować na moje życie.

P.S. 3

Obok tortur (skurcze po ciele), są jeszcze marne metody “dzwięku rozładowanych sluchawek” bardzo nielosowy czas rozładowywania. Nikt nie krzyczy tak jak ameryka, że jest się błaznem. Zadalbym pytanie “Czy państwo wciąż wierzą, że nim <<sterują>>, bo nic w państwa zachowaniach nie wskazuje na to”.

P.S. 4

Częstotliwość skurczy po powiece wskazuje, że Ameryka już wie dlaczego Pan Mariusz Patey skończy na stryczku. Niespodziewany największy naród januszy.

P.S. 5

Wystarczy jedno spojrzenie przez okno, żeby wiedzieć kilka rzeczy. Maryny teatrzyk imitacji (chyba mojej osoby), ale ciekawsze jest w co wierzą ludzie, którym chce się przyjść pod moje okno. Po pierwsze “udawajmy, że go trenujemy/współpracujemy z nim, w końcu w to uwierzy”. Straszna katastrofa, ktoś chciałby “przejąć” moje algorytmy i notatki za cenę pajacyka. Po drugie co jest ciekawsze, pojawia się pytanie: “Dlaczego przez tyle miesięcy nie potrafią państwo wytworzyć własnej niezależnej wartości tylko marnują czas i parują pieniądze próbując kręcić się przy mojej osobie, która wyraźnie powiedziała, że nie zarobią państwo na mnie w ten sposób jednego grosza”. A po trzecie, ktoś uwierzył w nieudaną historię pana na “Kra”, że jakoby przez wmawianie geja ktoś miał się stać gejem (szkoda, że nigdy tego nie sprawdzono) i takimi oto metodami nawet podczas reklam np. na “yt”, o marnym lubleskim teatrze nie wspominając, próbuje się siłowo wyczarować “geja” w mojej osobie. Chyba jest bardzo nerwowo, bo nie udaje się rozseparować mojego życia intymnego od mojej osoby. Częstotliwość skurczy po mojej powiece wskazuje, że ameryka nie ma już pomysłów jak “grać” na swoich “chronionych osóbkach”.

Skurcze po moim ciele są przyznaniem się polski i ameryki, że jest się absolutnym błaznem prawa. Już nie ma “rożnych zakątków polityki i społeczeństwa” gdzie “można mnie schować”, żeby wykazać “zasadność” inwigilacji. Dużo obiecano, nic nie dowieziono, a długi kłamstw rosną.

P.S. 6

Skurcze po powiece i po brzuchu nieustannie, a ja wiem, że koncepcja “ratujmy chłopca <<gejuszka>>” (który gejuszkiem nie jest), a zupełnym przypadkiem ukradł mu (mi) pracę naukową jest przegraną próbą ucieczki przed smutną rzeczywistością prawno finansowo naukową. Milczący kościół i jego katastrofa jest daleko odległa i separowana od mojego stylu. Oczywiście taka “historia” miała mnie “zachęcić” żebym odchylił się i pobiegł na dalekie “prawo” sceny politycznej, “niestety” brak u judeo chrześcijan i zachodu sukcesów na tym polu. Oczekuję na stryczki Mariusza Pateya i Pawła Piwońskiego, długa lista ich pseudointektualnej błazenady. Lublin oczywiście wyrwał w te pędy, żeby robić ze mnie “agenture/szpiegostwo” i chciał “brokerować” interesy tego chłopca (na pewno nie moje), szkoda chyba pewna Pani Profesor po Zamoyu ma problemy naukowe związane z tą sprawą.

P.S. 7

Czy rozchodzi się o moje notatki w formie zdjęć? “Not really”. Robiłem swojego czasu takowe dla zabezpieczenia, dowodu kolejności i daty, prywatne konto icloud, nikomu nie udostępniane. Czy marzyciele współpracy chcieli uznać “on dla nas robi zdjęcia do chmury”? Owszem, nie ma czego z nich zbierać, moje prawo robienia zabezpieczenia stanu faktycznego na własnym koncie. Ludzi, którzy dziwnym trafem robili istotne “pivoty” naukowe spójne z takowymi namierza się łatwo jak “boje na morzu”. Aktualnie w lublinie panuje stres “musimy zrobić z niego <<fotografa>> bo na nic innego nas nie stać”. Taka sama kwestia z wyszukiwaniami w internecie, moje wyszukiwania to nie “zboże” ludzi bez pomysłów i pieniędzy. Na bazie takowych chciano “wynosić” moje (pomysły). Skurcze po ciele nieustannie, zachód (żydki też) dostają poważny wpierdol na tle podstawowych praw. Aktualnie niemal każda mijana osoba z telefonem w ręce, bardzo kiepski “śpiew” ludzi bez pieniędzy.

P.S. 8

Można zadać pytanie kim jest Mariusz Patey. Przedstawiał się jako “fizyk” jednak jego wstawka o “determinizmie” wskazywała, że z fizyką nigdy nie miał nic wspólnego. Nie będę dodawał czemu miały służyć próby przemalowywania mojej dziedziny (matematyki), na inżyniera rakiet czy inżyniera nielegalnych “nasłuchów/komunikacji”. Niestety obserwuję absolutny rozkład tego państwa. Na podobnej zasadzie (co patey) “mistrz” inżynierii i ai Paweł Piwoński, który nie rozróżnił coursery od współpracy wywiadowczej z dalekim wschodem. Kurtyna żenady opada.

Leave a comment