Nerwowe czarowanie wartości w miejscach w których jej nie ma.
Co by było gdyby mi nie przeszkadzano. Pewnie miałbym już kilka biznesów, zatrudniał w jednym chłopków z bloków, ale przecież są ludzie nerwowo próbujący czarować wartość w miejscach w których jej brakuje. Zdobyłem wiedzę w tylu dziedzinach, z taką łatwością przechodzę przez kolejne (mój nabytek, spędzone lata w książkach, poznając ludzi, zmieniając profesje). Nie stanie się marzenie urojonych agentur czy wymierającej prawicy (nie planuję dolewać czy dawać nic pod zarząd takim ludziom). Nie ta epoka. Pamiętam każde nieudane przedsięwzięcie „My weźmiemy jak się rucha, wy jak ćwiczy, oni jego notatki z matematyki, a wszyscy najchętniej algorytmy z ml”. Są jeszcze bardzo nerwowe próby czarowania Ameryko gangsterki/agentury a wszystko dlatego, że nikt nie chce „słownika hieroglifów” bez znaczenia prawnego. Przegrani artyści spermiarze nie widzą dobrze swojej emerytury. Szkoda że poszli walczyć z finansistami, którzy mówili że coś nie ma wartości (bardzo nielubiane w stanach i u chrześcijan spostrzeżenie). Naczelnego urojonego Żydka biznesu „dorzućcie pieniądze żyjemy w symulacji” nie wspominam, był czas żeby wyciągnąć lekcje ze słabej propagandy.
Wychodzę po nocach żeby ćwiczyć w spokoju, chrześcijanie postawili sobie za cel zniszczyć mi zdrowie „niech uwierzy, że nie ma już czasu, przyjdzie pracować na etat i odda nam w tydzień wszystkie swoje rozwiązania”. Bardzo kiepska rzeczywistość ludzi którzy dopiero ocknęli się, że nikt nie wierzy już w ich bajki. Nerwowe czarowanie „skrzywdził człowieka „x” tylko nie mamy na to dowodów, stworzymy je!”. I tak patrzą na zdjęcie człowieka „x”: „Zobacz jaki spasiony, to jego wina bał się go, nie mógł chodzić ćwiczyć”, człowieka „y”: „Zniszczone życie osobiste, to jego wina, zabrał mu kobietę”, człowieka „z”: „Zobacz jaka zapadniętą morda od milczenia, to jego wina, na pewno ich podsłuchiwał”. I tak żyją ludzie marzeniami „lustra” swoich urojonych, niedziałających teorii, a w tle nerwy wszystkiego co mnie dotyczy, mojego statusu i prawa do prywatności.
Patrzę na dzieci z bloków, które w tańcu chochoła powielają błąd „social network 3.0”, zabawy z której nie ma pieniędzy i z założenia być ich nie może. Patrzę na Żydków, którzy ocknęli się, że mają najchujowszą i najbardziej przerysowaną propagandę i nikt z nimi nawet nie chce rozmawiać o polityce. Na Amerykę, która żyła maniami „taksówkarz terrorysta” i do dziś nie potrafi rozliczyć się ze swoich błędów. Jak coś do ciebie nie należy to nie ukręcisz z tego bata.
Patrzę na konstrukcję pod tytułem: “musimy zrobić z niego narodowca, legionistę, konwertyte fanatyka, policjanta, żołnierza, agenta, człowieka z otoczenia <<płezydenta>>, darmowego pracownika firmy <<x>>, darmowego naukowca w grupie badawczej” i widzę, że na utopijnej wyspie inwigilacji boli tyłek, że odpłynąłem i nikt nie zdążył złapać się cumy czy kotwicy. Podglądający nieudostępniane nie radzą sobie z wartością i są głównym powodem jej wyparowywania, chcąc kupczyć nieswoim zostali na wyspie “marzeń”. Odwrócony “Braveik” odpłynął nie oddając jednego strzału, policzył, że nie mają zboża żeby się wyżywić.

P.S.
Czego jeszcze nie udało się osiągnąć? Bardzo usilnie chciano mnie wpisać w ludzi, żyjących ze “zmaniaczenia” – tworzenia teorii spiskowych, w które nikt nie wierzy (oni sami w nie nigdy nie wierzyli). I tak dziwnym trafem mam odporność na urojonych których uwiera, że kodeks Hammurabiego i kwestie własności są trwalsze od manii religijnych i chwilowych bytów politycznych. Nie mogąc mnie złapać ani zmanniaczyć (główny cel wobec wskazującego katastrofalne błędy człowieka) podsuwa się pretensjonalnie treści (zmieniając treści właśnie artykułów w Wikipedii) bo ktoś się nie pogodził, że nikt już nie wierzy w pana na chmurce (“Jedyny przecież inni są oszukani!”) i tak samo ludzie nie wierzą w wyceny amerykańskich przedsiębiorstw (bo nikt nie może ich nabyć po realnych cenach). Realizowany wobec mnie “etatyzm zachodu” w wersji “skoro nie pracujesz to uznamy, że zrobiła to twoja podstawka na etacie” jest prawdziwym syrenim śpiewem komunizmu, którego zachód nie potrafi u siebie rozpoznać.
P.S. 2
Jak napiszę coś co zaboli ligę judeo chrześcijaństwa w swoich nieudanych manipulacjach próby wykorzystywania danych do których nie mają praw to intensywność tortur raz 100 (raz na 15 sekund). Widocznie nie można chodzić po radę do najbardziej zadłużonych instytucji/biznesmenów pytanie czy w ogóle ktoś do nich chodzi skoro robią wszystko żeby wpychać się w moje życie. Są również bardzo nieudane manie prób wypchnięcia mnie na zachód bo nie podoba się lokalne prawo (czy prawo w ogóle) i księgowanie strat. Niestety marzyciele nie mają nic do powiedzenia na temat kierunku w którym płynę.
Na podobnej zasadzie, wpisuję coś w google abstarhując od jego spychania w dany kierunek żyłowany przez tuzin naukowców (google bardzo by chciało, żebym robił to samo co mniej czy bardziej lokalni naukowcy aktualnie robią, a nie jest to naturalne dla wyszukiwań – statystycznie bardzo nadrzucane) i wtedy oto marny zachód ujawnia swój “potencjał” bo mam skurcze w momencie wpisywania po ręce. Brak współpracy, brak pozwolenia na monitorowanie, czas wskazuje, że nie jest to człowiek “szczelający działem”. Kiedyś były propozycje znajomych w SM (w moim przypadku, zaczęło komuś się robić nerwowo jak SM podrzucało mi ciekawych znajomych, od tego czasu interwencje). Aktualnie Google chciałoby być “brokerem nauki” udającym, że decyduje w którą stronę płynie Eufrat i przypisujący komuś “ową sprawczość”, a to wciąż “wynoszenie zboża” i jeszcze twierdzenie, że to “ty od nich nabywasz zboże”. Na szczęście mam wiele pomysłów i nijak historia nie wpisuje się w marną “teorie sterowania statkiem z lądu”. W momencie pisania owego post scriptum wstawka “Zaraz będę!” od systemu operacyjnego (mac os, też inwigilacyjna) i wiem, że amerykańska żenada źle obstawiła swoje żetony przyszłości i z pretensjami powinna się udać do “kupców” utopii na lądzie, a nie rościć pretensje do statków na horyzoncie. Oczywiście narody “my podglądamy, wiemy wszystko możemy go wyprzedzić”, nie mają już swoich własnych pomysłów, nikt ich nie chce tez utrzymywać. Powodów dlaczego statki zaczynają omijać ich porty jeszcze nie wywnioskowali, albo raczej robią wszystko żeby uciszyć swoje “modele ai” w podawaniu prawdziwych powodów. Polska i Ukriana już ujawniły swoje “twarze” podobnych metod, zachód “twierdzi”, że jest wciąż “nienamierzalny”. Hisotria pokazuje, że jak raz źle potraktujesz handlarzy to jest zapamiętane przez wiele okresów rozliczeniowych. Analiza historii wskazuje, że to bardzo niekorzystne przedsięwzięcie. Statki już omijają porty.
P.S. 3
Jest jeszcze nieudane agentura “komunikacji przez dźwięk samochodów” tak samo wykastrowana jak każda inna, a bazująca na inwigilacji niszczenia zdrowia psychicznego. Niestety wbrew ich marzeniom, nie są obecni na statku, są na lądzie i sami wykastrowali swoje etaty licząc, że będą ludźmi od “to ja przekleję jego rozwiązania tam gdzie doradza mi mój tragiczny zmysł braku umiejętności zarządczych”. Chyrsto etato komunizm zjada swoje własne dzieci.
P.S. 4
I tak marni inżynierzy, którzy nie potrafią sami tworzyć wartości chcieliby podsłuchami wszelkimi wynosić moje pisane ręcznie notatki (nieudostępniane i nie pokazywane nikomu, rozmawiam ze sobą pisząc je dla zdrowia psychicznego), wklejać ich elementy w moje wyszukiwania w Google (w wyniki), nie wiedząc, że przyznają się w ten sposób, że ich produkty bez inwigilacji nic nie znaczą, a wobec takowej nie mają żadnych praw. Tyle obserwacji gdzie płynie statek, a wciąż nie mogą się pogodzić, że nim nie sterują i nie popłynie do ich portu.
P.S. 5
Skurczami po moim ciele chcianoby “jesteś cały czas monitorowany, widzimy wszystko co robisz”, tylko ci ludzie stracili kontakt z prawem człowieka i prawem własności. Nie widać na horyzoncie, żeby ktoś chciał im jeszcze pomóc. Patrzę na błazenadę prawa i wiem, że ich flota jest już zatopiona, a spichlerze puste. Nigdy z inwigilacyjnym zachodem nic nie powstanie. Miałem być jak “Izrael” i rzucać się na każdego sąsiada, a wystarczyła mi sznurówka i świadomość, że ich IQ tego nie udźwignie.
P.S. 6
Tak samo podczas spaceru świadomość że ludzi, którzy chcieli mnie inwigilować (i nadal chcą), po prostu na mnie nie stać. Stanu prawnego ani stosunku do siebie już nie zmienią. Nie ma historii “sztuka, zabawa, sprawiedliwy podział, my go tresujemy” (to ostatnie skończy się zapewne karami więzienia), zostali na lądzie, a statki nie planują wpływać do ich portu.
P.S. 7
Niestety w udawanej pedziosferze wciąż się unoszą błędy 3 niby “edziów”. Po pierwsze rodzina na Kr nie jest i nie będzie beneficjentem rozwiązań, których nigdy nie byli nabywacami (miały innych nabywców i nie były im nigdy nawet pokazywane), ani dokumentów, ani umów cywilnoprawnych (których zawsze się bali). Po drugie należy zadać pytanie chłopcu od podróży po świecie z nieudanym “kickflipem jezusa”, przed czym w naukowym ujęciu tak ucieka? Po trzecie chłopiec od biznesu “dostarczam wykonawców do zamawianych projektów” nie jest nabywcą takich projektów, nie przysługuje mu “retencja prawa kopii”, bardzo duże nieporozumienie i krzywdząca marzenia tego chłopca rzeczywistość. Patrząc na 3 powyższe, widzę że polska ma niepracowane urojenia “będzie dobrze”, a prawdziwi prawnicy patrzą na poziom samospełniającej się katastrofy w życiach trzech “drogich” edziów. Dodatkowo wszystkie nieudane “flipy” z powyższymi uzasadniają, dlaczego nigdy nie będę już na “etacie”. Utrzymujący i będący na takowych nie radzą sobie z rozwiązaniami spoza kilku sigm, widocznie za etat oczekiwana jest tylko przeciętność.
P.S. 8
Chodzące w skowronkach miasto, które żyje marzeniami “spóźnionej wojny” i “agenturalnych marzeń natowskich” straciło mnie na zawsze. Tak samo Nato, nijak to co piszę ma się do “oceanicznych marzeń”. Przynajmniej wiem kogo mam omijać. Miasto, które chciało położyć łapę na wszystkim co robię żyje urojeniami “biznes to charakter”, a prawnicy i bankierzy patrzą z niedowierzaniem. Moje życie i zdrowie to nie “zabawa” spierdolonych chrześcijan. Nie będę miał nigdy nic wspólnego z Ameryką, największe bezpodstawne roszczenia i najgorsza kultura, a powodem są manipulacje torturami i malowanie “jak ameryka to radość”, bardzo poniżające konstrukcje intelektualne. Nie za wysokie “iq” żeby zrozumieć katastrofę długu. Robie swoje, nigdzie mi się nie spieszy, nie planuję wyprzedawać półproduktów.
Leave a comment