A na czym polega „czarownie” chrześcijanki, którą ktoś usilnie chciałby ci wkleić w życie?
– Abstrahując od „nie rzucasz się na żadną więc jesteś pedał” chodzi cały czas o to samo niechciane dziecko nauk zwane psychologią, a dwa jest świadomość od dawna jak drogie rozwiązania tworzę i nie widzę pomocy żadnej kobiety w tworzeniu takowych. Nie czuję potrzeby żeby na ostatnich zakrętach ktoś miał mi kilka razy zrobić obiad i na tej podstawie rościć sobie połowę mojego przyszłego niepewnego wciąż majątku. Mam taki wspaniały dar, że nie odziedziczyłem nic poważnego po dziadkach czy rodzicach i dokonuję trudnych wyborów dlatego kobiety zawsze spierdalały jak robiło się niewygodnie. Nie widzę potrzeby „ratować dziewczynki” ze swoich autonomicznych decyzji. Moje drzewo rośnie z dala od innych, więc nie udałoby się na nie przeskoczyć nie schodząc na ziemię. Inna sprawa że lokalne chrześcijaństwo bardzo nerwowo chciałby mi wkleić kobietę z odrzutu (bo w ich mniemaniu powinienem skończyć na zdjęciach z takową co robi kotlety), ale powiedzmy że koncentruję się tylko na głębokich niedoszacowaniach kwestii finansowych i mojego intelektu. Od kogoś innego kipi kompleksami. Za chujowe judeo-chrześcjańskie manie „Pan chce spłodzić dziecko na blokach” oraz “Pan chce wychowywać nieswoje dzieci” nie dla nich będą przyszłe owoce z mojego ogrodu.
Leave a comment