Unsuccessful backflip on a tricycle

Nieprzepracowane manie Złonetu.

Nie wiem jak głęboko chcę się cofać w czasie, naśmiewając się z tego kraju, z rodziny na “s” i z rodziny na “k”, ale wyjątkową groteską na Onecie była historia pracownika chyba NSA, który w śmiesznych okularach uciekł na Biołoruś z rzekomo danymi „jednostek specjalnych czy czegoś tam”. Drwiąc z polsko-amerykańskich marzeń agenturalnych, tak się zupełnie przypadkiem składało, że marni ludzie węszyli w tamtym okresie na jakich danych ja robię projekty w pobliskiej (NSA) kawiarence. Robiąc legalne rzeczy i dobre projekty, ze swoim internetem zdawać by się mogło bezpieczne miejsce (plecami do NSA), ale cóż za wysoko oceniałem Polskę. Przynajmniej kilka prób było dopisania „Cóż to za dane i cóż pan robi”, szyte przez osoby, które widać, że nie miały do nich dostępu. Nie wdając się ponownie w marzenia martwego starca Pateya, żeby przejąć w późniejszym etapie projekt o którym widocznie zrobiło się głośno już na wcześniejszym etapie podsyłano bardzo marnych przebierańców (mogłbym napisać całą rozprawę na temat marnej polskiej agentury marzeń). Tak się zupełnie przypadkiem składa, że chyba pan od ucieczki na Białoruś miał „przypominać” moją osobę. Tak się zupełnie przypadkiem składa złonet później  przeprowadza wywiad z marna aktorką/reżyserką wątpliwego filmu „Prawy Chłopak”, tak się zupełnie przypadkiem składa, że na Onecie był główny jazgot z „morderstwem i gwałtem Białorusinki (którego jak wszystko wskazuje, nigdy nie było)”, a zupełnym przypadkiem ja się przechadzałem wtedy po nocach po tamtych okolicach. Nie wspominam newsa o „psychol zabił kilka osób na przystanku na zachodzie polski fordem focusem”. Zabawne… bo wtedy właśnie takim samochodem wyjeżdżałem z Warszawy. Jakie są kary za preparowanie zbrodni, których nie było? Może starcom już się trzęsą ręce, wszystko ochlapują spożywana papką i nie są zdolni do opisywania faktycznej rzeczywistości? W moich kategoriach to wciąż ta sama smutna szuflada „Daj nam odtrąbić sukces, którego nie mamy”. Nie wspominam urojonej rodziny na “k”, której syn bardzo dziwnymi zachowaniami chciał udawać mój życiorys w rozmowach ze mną przez telefon (komunikator). Dziwny chłopiec, nie zazdroszczę jego rodzicom, wraz z urzędami skarbowymi patrzymy w ich stronę z niedowierzaniem.

Leave a comment