Black Mamba’s Mouth


Są takie zbiorowe zachowania, które uświadamiają mi jak wygórowane wyobrażenia o sobie mają „wspólnoty”, czy to klany parapolityczne, czy „śmietanka” towarzyska/zawodowa/fiansowa. Przypomina mi się seria dokumentalna o życiu w rezydencji surykatek. Była sobie Róża naczelna, tylko ona miała prawo się rozmnażać, a wszystkie inne szczekały na jej polecenie. I tak idąc przez miasto jestem wrogim wężem, który ukąsił Róże i posypały się „poczucia wspólnoty” w klanach. Warczą i szczekają wszystkie, ale już sami nie wierzą w trwałość wspólnoty. Czytam „podpowiedzi” na telefonie w stylu „nieudane życie” i wiem, że statek psychologii już dawno zatonął a nawet nikt nie wrzuca już kwiatów do morza. Czym żyją w tej marnej konstelacji post sowieckiego kapitalizmu kościelnego? Dom, żona, dzieci, samochód ładnie wygląda na zdjęciach, odejmij każde kolejne i rośnie jazgot, a z pyska cieknie piana bo nie czołgasz się z podkulonym ogonem do róży, tylko wijesz się w swoją stronę i swoim jadem zapierdolisz każdego kto stanie ci na drodze. Wypalone na twardo w zwojach mózgowych powielane schematy „hierarchii” i „zasad” mogą się mylić z wyobrażeniem o prawie, niestety niski współczynnik analfabetyzmu zaprzecza możliwości głębokich błędów poznawczych bo w zapisanym (prawie) nie znajdują owe schematy potwierdzenia. Czy czołgam się do judeo spisku kanlizacyi? Nie mam takiej potrzeby, zdrowe moje weżę jaja intelektualnych pomysłów, a mój interes wskazuje, że nie miałem nigdy potrzeby żeby ktoś próbował uchylić rąbka mojej tajemnicy i wywieźć takowe przodem. Aktualnie machina judeo chrześcijańskich manii przymierza pikuje gwiezdnym tańcu derwisza zabawy w berka podglądający/podglądana i tak na przemian jedni prężą muskuły, żeby dobrze wyglądać na zdjęciach do wycen wszelkich, a drudzy zaciskają drżące zęby, żeby nie przyznać się, że z tego zaglądania nie ma żadnej wartości. Na twarzach mają wypisane puste spichlerze własnych pomysłów, a nikt nawet pod spichlerz im nie podchodził.

Leave a comment