Deszcz na próżno

– Jaka jest najszybsza twoja refleksja, która pozbawia cię złudzeń?

– Gdyby ktoś miał wątpliwości i chciałby je wyjaśnić znalazłby sposób żeby się skontaktować, jak na człowieka przystało (szrża z dziecmi i głośne rozmowy obok mnie do traktowania jak człowieka nie należą).

– Nie boisz się, że ludzie chcą o tobie po prostu zapomnieć?

– Za dużo dziwnych wydarzeń wokół mnie, których nie byłem autorem. Raczej jestem poważnym problemem o którym nie da się zapomnieć.

– Co ci podpowiada rozsądek?

– Że karta praw podstawowych jest moim przyjacielem, pod jej przykryciem śpię jak dziecko.

– Wyciąganie twojej prywaty do walki z tobą?

– Rozmowy z osobami, które były uczestnikami owej prywaty obnażały jeszcze większy problem, że wielokrotnie nie było to robione ich dłońmi, ale uniki przed takimi rozmowami nie zachęcały do takich stwierdzeń.

– Może polska chciała żebyś zaczął się czołgać przed jakąś kobietą?

– I tu jest ten błąd, że ja podchodzę z chłodną kalkulacją i milczące kobiety nie należą do mojej “drużyny”.

– A kościelne imitacje owych kobiet, które są na ciebie nasyłane?

– Pokaż mi wiekszą przegraną tego państwa. Skoro te kobiety nie prześladują mnie w myślach (ciekawe dlaczego?), a używa się marne aktorki żeby to imitować.

P.S.

– Chciano zrobić z twojego życia pożywkę dla partii ‘x’, ‘y’, ‘z’

– Oprócz zniszczonego życia towarzyskiego i zawodowego nie osiągnięto manii “pan jest agentem xyz”.

– Pomożesz kiedyś starcom?

– Za ich manie niszczenia mi życia bo nie potrafili odpowiednio wcześnie przyznać się do błędów, oczywiście że nie pomogę. Po ciele mam skurcze indukowane na ciele, są to tortury przegranych maniaków, którzy nie potrafią się pogodzić, że ich manie walki politycznej mają się nijak do praw człowieka.

– Chciano uznać twoje kontrakty za ponad twoje doświadczenie i tu doszukiwano się partyjniactwa

– A później się okazuje, że to co w ich trakcie wytwarzałem (oraz podczas umów), przewyższało to co było oczekiwane od takich kontraktów i umów, robiło się nieprzyjemnie i usiłowano mnie schować żeby nie było widać co wytworzyłem i próbowano tym rozporządzać dla swoich potrzeb. Nigdy nie pomogę starcom, którzy chcieli moimi rękami dokonać przestępstw a sobie przypisywać sukcesy których nie mają, a nawet chcieli sobie przyporządkować moje osiągnięcia biznesowo zawodowe.

– Patrzysz na e-mail

– Przypominam sobie próby obchodzenia mojej osoby w sprawach biznesowych dla których byłem i wciąż jestem jedynym naturalnym kontaktem, na mailu nie mam żadnej wiadomości w takich sprawach i kiepscy marzyciele muszą zejść na twardą ziemię karty praw podstawowych.

– Bajkopisarze na twój temat w tym dziennikarze

– Mają teraz problem.

– Oficjalnie nie poświęcili tobie ani akapitu

– Wpisuje się to w “nurt” pt. “Musimy pana usunąć”, a nieoficjalnie po oczach bije epopeja bajek np. w newsach, które nigdy się nie wydarzyły i niestety ale ludzie widzą kto jest źródłem bullshitu.

P.S.

– Dlaczego chcą zrobić z ciebie wariata?

– Bo mam zaklejone pudełko z dokumentami, wśród nich nie ma żadnej umowy z UW, ani umowy z okresu 2020-2021, nikomu takowe nie były udostępniane. Od czasu zaklejonego pudełka nie uda się owych dokumentów w to miejsce podrzucić.

– Co w ten sposób pokazujesz?

– Że wystarczyła taśma i nitka żeby obnażyć łachów.

– A co pamiętasz z teatrzyków kawiarnianych z pateyem?

– Że siedział obok znanych mi osób w kawiarni, padały pytania o “czy piszesz prace licencjackie/egzaminy” i inne dziwne pytania z nikąd (bo nie zajmuję się takimi rzeczami) zadawane na głos w kawiarni, nigdy nie zadawali takich pytań bez tego pana obok, a na moje ostrzeżenie, że to nie mądre żeby o coś takiego na głos pytać bo nie wiadomo kto siedzi obok (jak już ten pan wyszedł) i jak to odbierze udawali, że nie widzieli kto siedział obok/nikogo. Co w dwóch przypadkach było dziwne bo były to baristki które mają pamięć do klientów.

– Jak to oceniasz

– Marny polski teatr “niewidzialnego pana”.

– A teatr pod tytułem ten pan (ty) jest gangsterem i my pomagamy zastraszonym biznesom się go pozbyć.

– Wyjątkowo słabo starzeją się takie polskie teatry samosądów i prób pozbawienia własności intelektualnej bo nie udało się ukryć czym pan (ja) faktycznie się zajmuje.

P.S.

– W momencie czytania ostatniego akapitu skurcz po nodze, są to (odpowiedzialni za to) prawdziwi maniacy i ludzie, którym przeszkadza prawo człowieka. Widocznie już nie ma miejsca przy stole dla takich starców, którym przez 40 lat nie udało się prawnie go (prawa człowieka) rozmontować. Widocznie chwilowe zawody agentury widzą, że nie będzie już etatów do emeryturki, zostaje jakaś śmieciówka i parzenie kawy.

– Kim jest dla ciebie komitet ratowania zukerberga

– Komitet ratowania pana, który chciał sprzedawać coś co do niego nigdy nie należało. Robi się nieprzyjemna atmosfera jak okazuje się, że to była piramida finansowa.

– A Ślinienie się pisu do ciebie?

– “Zaobcz atakują go, przyjdzie do nas, zgodzi się na nasza ingerecję”

– Jak na to patrzysz?

– Sami wyciągali łapę bez zadania pytania i podpisanej zgody, toną w tym samym bagnie co wszyscy. Ja nie jestem partyjnakiem.

– Jak sobie radzisz z tym wszechobecnym ślinieniem się do twojego mięska

– Patrzę na e-mail na którym nie widzę żadnego zapytania biznesowego i wiem, że to nie mnie będą zapinać w kaftany. A gorzej bo już wiele zeszłych rozwiązań chcieli uznać za “swoje”, brzydka atmosfera u kiepskich biznesmenów ze stnaów zjednoczonych i jeszcze gorszych ich pomocników tu w polsce.

– Nie przyswoisz manii chrześcijańskiego prządku rzeczy (w którym ty miałeś być na końcu), ani porządku “partia da jak ty oddasz wszystko”.

– No tak się składa, że ja od takich ludzi trzymam się z daleka bo zauważyłem, że oni nie mają nic do rozdawania, rozdawać to chcieli moje i mnie.

– Pretensjonalne poddpowiedzi apple podczas pisania notatek

– Pokaż mi bardziej groteskowe miejsce w którym ustawia się amerykańska technologia żeby jak najtaniej załatwić moją osobę. Nie współpracuję z takimi ludźmi. Pamiętam jak próbowano przelać moje noatatki z icloud w dowolne miejsce, a takie nie były przeze mnie nikomu udostępniane. Nikt ode mnie ich nie nabył a manie pod tytułem “to nasz człowiek współpracujemy od lat” nie znajdują potwierdzenia w żadnym dokumencie.

– Jak oceniasz sytuacje w państwie i na zachodzie?

– Przepychanie prefabrykowanych historii, które nigdy nie miały szansy na sukces. Chciano ratować kiedyś poważnych ludzi groteskowo niekorzystnym i groteskowo nierealnym przedstawianiem mojej sytuacji. Wspólnym mianownikiem jest unikanie kontaktu ze mną, w komunikacji która byłaby prawnym potwierdzeniem dla obydwu stron. Dlatego jest świadomy zmierzch instytucjonalnych skansenów, które unikają umowy na papierze, z wyraźnie wyspecyfikowanym czego owa umowa dotyczy.

– Jedno zdanie z którym sobie nie radzą kiepscy biznesmeni z zachodu i ich “brokerzy”

– Nie jestem ja ani moja własność intelektualna przedmiotem negocjacji, którą usiłowało się uskutecznić ponad moją głową.

– Chrześcijańska mania pod tytułem “odda ci to”

– Miała dotyczyć biznesów, które mogły prawnie widzieć co wytwarzam i zarówno mnie jak i ich nie obowiązuje “możesz/nie możesz używać takich metod”. Sprawy faktycznie sprowadzają się do ludzi, którzy faktycznie nigdy nie mogli widzieć takich rozwiązań i ludzi którzy próbowali mi wmówić szpiegostwo na rzecz “xyz”, którego nigdy nie udało się sprowokować moimi rękami (nikomu poza wyraźną współpracą biznesową takich rzeczy nie udostępniałem). Ot cały festiwal błazenady tonięcia w bagnie, z którego ja nie mam zamiaru nikogo ratować.

– Jak aktualnie podchodzisz do kierunków, próbujących inwigilacją podważać twoją wytwarzana własność intelektualną?

– Są to kierunki z którymi nigdy nie będę współpracować. Nie wiem w co wierzą, ale głowy mają puste tak jak kieszenie, odsuwam się od nich z daleka, bo nie chce się od nich zarazić złodziejską zarazą.

P.S.

– Chrześcijanskie manie wokół twojej osoby?

– To świadomość, że nie chcę mieć dziecka z chrześcijanką, napatrzyłem się na ich urojenia i nigdy nie chce dzielić problemów takiej społeczności. Wystarczyłoby porozmawiać na temat tego co się stało w tym kraju a nie udawać, że rozejdzie się po kościach. No i nie rozeszło się.

– Ile lat niszczono ci życie i co zaoferowano ci w ramach zadośćuczyniania?

– Wiele lat, mówimy o ponad dekadzie i nie zaoferowano mi nic. Próbuje się udawać “że nic się nie stało” albo coś w stylu “to były żarty kolegami jesteśmy”, nie były żarty i nie jesteśmy kolegami.

(Skurcz po mojej piersi w momencie czytania akapitu, jest to terror, tortury i brak jakiejkolwiek szansy na polubowne porozumienie z moją osobą). Przypomnę, że pierwszy raz takich skurczy po powiece dostałem w obecności nikogo innego tylko Mariusza Pateya właśnie w kawiarnii kiepskiego z nim teatru.

Leave a comment