Może nie wdając się w szczegóły, schizo wczesne średniowiecze siada mi bardziej w sztuce. Taka świadomość “Ty dawaj siądę jak panienka i wszyscy poczują, że to raz dwa trzy cesarz patrzy z nieba i widzi wszystko i decyduje kiedy wiosna kiedy jesień, tańsze niż merch, a jak wybijemy mój wizerunek na monetach to już wszyscy poczują zasięg mojej kontroli”. Prawdziwe początki doskonałej psychologii władzy.
Nie chce mi się rozpisywać Spicy i Sheratana i kiedy tarcza słoneczna równonocna przechodziła przez takowe (i kiedy była blisko), jutrzenka znany obiekt, wyróżnia się na niebie wyrazistym krzyżem. Czesto taką jest Venus, ale to zmienna istota kobieca, nie chodzi jak w zegarku nie została zaakceptowana przez patryjarchat (symbolika oznaczeń dużo jednak podpowiada). Baran to taki patyk jeśli chodzi o konstelacje. Chrześcijanom przeszkadzało, że zegarek jest już dobrze znany i trzeba było dopisać nowe bajki, żeby nie biło po oczach, że to o gwiazdach.
Zrzut prowokujących obrazków i cytowań z wikipedii:

Jabłko królewskie :
W starożytnym Rzymie, do końca IV wieku, na szczycie kuli znajdował się wizerunek bogini zwycięstwa Nike, później wyparty przez krzyż (najczęściej grecki) w czasach chrześcijańskich. Pierwotnie prawo używania jabłka (globusa) przysługiwało wyłącznie cesarzom rzymskim, rzymsko-frankijskim i rzymsko-niemieckim. Było symbolem ich władzy nad całym zamieszkanym światem. Poczynając od XI wieku, kiedy rozpoczął się upadek idei cesarskiego uniwersalizmu, jabłka zaczęli używać także europejscy królowie, aby zaznaczyć swoją niezależność od cesarza.
Precesję punktów równonocy odkrył w II wieku p.n.e. Hipparchos z Nikei. Obliczona przez niego wartość rocznej precesji (46″) niewiele odbiega od współcześnie uznawanej 50,26″.

„Oznaczenia ciał niebieskich” w niemieckim almanachu z 1850
(swoją drogą zabawne bo widziana przed wschodem / po zachodzie słońca na ziemi Wenus wygląda jak jabłko (Erde), a skoro jest “wyżej” to “obraz” na wenus miałby być odwrotny).
Ponieważ Wenus jest bliżej Słońca niż Ziemia, zawsze jest widoczna w niewielkiej odległości kątowej od niego; jej maksymalna elongacja to 47,8°. Odległość Wenus od Ziemi zmienia się w zakresie od około 40 mln km do około 259 mln km.
Nazwa planety wzięła się od rzymskiej bogini miłości, Wenus. Na niebie planeta jest widoczna przez około trzy godziny przed wschodem Słońca nad wschodnim horyzontem lub po zachodzie Słońca nad zachodnim horyzontem. Nieodłączna towarzyszka wschodzącego i zachodzącego Słońca, nazywana jest także Gwiazdą Poranną (Zaranną, Porankową) lub Jutrzenką (łac. Stella Matutina), kiedy zwiastuje wschód Słońca, albo Gwiazdą Wieczorną, która finalizuje jego zachód.
Zabawa słowna poniższymi:
The globus cruciger was used in the Byzantine Empire, as shown in coin of Emperor Leontius (died 705)
Hodegetria, hodigitria (z grec. ή oδηγήτρια, i odigitria, wskazująca drogę) – najstarszy i najbardziej rozpowszechniony typ ikonograficzny przedstawienia Matki Bożej z Dzieciątkiem Jezus na ręku
Theotokos (Koine Greek: Θεοτόκος) is a title of Mary, mother of Jesus, used especially in Eastern Christianity. The usual Latin translations are Dei Genitrix or Deipara (approximately “parent [fem] of God”). Common English translations are “Mother of God” or “God-bearer” – but these both have different literal equivalents in Ancient Greek: Μήτηρ Θεοῦ, and Θεοφόρος respectively.
bearer – to taka trochę dźwigająca, a był moment, że widoczna przed wschodem spica schowała się za tarczą słoneczną i już nie było “róży”, a w całym basenie morza śródziemnego poznali rok platoński (na czerwono ścieżka wschodu/zachodu słońca w dniach równonocy).


Wizualny christo empire/monarchy punk poniżej







P.S.
Aktualnie w miejscach w których spaceruję/trenuję imitacje marnych polityków, czy to gwiżdżących na psa, czy prowadzących go na smyczy. Głośni, w towarzystwie imitacji jednej ze znanych mi kobiet. Podbijane śmiechem z okolicy. Niestety nie jest to średniowiecze, a marnego teatru metody nie przekładają się na stan rzeczywisty. Wydaje się, że aktualnie politycy mają bardzo puste kieszenie, nerwowo widzą zagrożenie w każdym dlatego próbują żeby każdy skoro nie chce dla nich tyrać za grosze (nigdy nie byłem w takim układzie) skończył w tej samej finansowej niedoli. Patrzę na urojonych i mało mnie obchodzi “jaki polityk odpowiadałby im jako zarządca mojej własności” bo tak się przykro składa, że to moja własność i łachom zadłużenia nigdy im jej nie udostępnię.
Może nie wdając się w szczegóły, schizo wczesne średniowiecze siada mi bardziej w sztuce. Taka świadomość “Ty dawaj siądę jak panienka i wszyscy poczują, że to raz dwa trzy cesarz patrzy z nieba i widzi wszystko i decyduje kiedy wiosna kiedy jesień, tańsze niż merch, a jak wybijemy mój wizerunek na monetach to już wszyscy poczują zasięg mojej kontroli”. Prawdziwe początki doskonałej psychologii władzy.
Nie chce mi się rozpisywać Spicy i Sheratana i kiedy tarcza słoneczna równonocna przechodziła przez takowe (i kiedy była blisko), jutrzenka znany obiekt, wyróżnia się na niebie wyrazistym krzyżem. Czesto taką jest Venus, ale to zmienna istota kobieca, nie chodzi jak w zegarku nie została zaakceptowana przez patryjarchat (symbolika oznaczeń dużo jednak podpowiada). Baran to taki patyk jeśli chodzi o konstelacje. Chrześcijanom przeszkadzało, że zegarek jest już dobrze znany i trzeba było dopisać nowe bajki, żeby nie biło po oczach, że to o gwiazdach.
Zrzut prowokujących obrazków i cytowań z wikipedii:

Jabłko królewskie :
W starożytnym Rzymie, do końca IV wieku, na szczycie kuli znajdował się wizerunek bogini zwycięstwa Nike, później wyparty przez krzyż (najczęściej grecki) w czasach chrześcijańskich. Pierwotnie prawo używania jabłka (globusa) przysługiwało wyłącznie cesarzom rzymskim, rzymsko-frankijskim i rzymsko-niemieckim. Było symbolem ich władzy nad całym zamieszkanym światem. Poczynając od XI wieku, kiedy rozpoczął się upadek idei cesarskiego uniwersalizmu, jabłka zaczęli używać także europejscy królowie, aby zaznaczyć swoją niezależność od cesarza.
Precesję punktów równonocy odkrył w II wieku p.n.e. Hipparchos z Nikei. Obliczona przez niego wartość rocznej precesji (46″) niewiele odbiega od współcześnie uznawanej 50,26″.

„Oznaczenia ciał niebieskich” w niemieckim almanachu z 1850
(swoją drogą zabawne bo widziana przed wschodem / po zachodzie słońca na ziemi Wenus wygląda jak jabłko (Erde), a skoro jest “wyżej” to “obraz” na wenus miałby być odwrotny).
Ponieważ Wenus jest bliżej Słońca niż Ziemia, zawsze jest widoczna w niewielkiej odległości kątowej od niego; jej maksymalna elongacja to 47,8°. Odległość Wenus od Ziemi zmienia się w zakresie od około 40 mln km do około 259 mln km.
Nazwa planety wzięła się od rzymskiej bogini miłości, Wenus. Na niebie planeta jest widoczna przez około trzy godziny przed wschodem Słońca nad wschodnim horyzontem lub po zachodzie Słońca nad zachodnim horyzontem. Nieodłączna towarzyszka wschodzącego i zachodzącego Słońca, nazywana jest także Gwiazdą Poranną (Zaranną, Porankową) lub Jutrzenką (łac. Stella Matutina), kiedy zwiastuje wschód Słońca, albo Gwiazdą Wieczorną, która finalizuje jego zachód.
Zabawa słowna poniższymi:
The globus cruciger was used in the Byzantine Empire, as shown in coin of Emperor Leontius (died 705)
Hodegetria, hodigitria (z grec. ή oδηγήτρια, i odigitria, wskazująca drogę) – najstarszy i najbardziej rozpowszechniony typ ikonograficzny przedstawienia Matki Bożej z Dzieciątkiem Jezus na ręku
Theotokos (Koine Greek: Θεοτόκος) is a title of Mary, mother of Jesus, used especially in Eastern Christianity. The usual Latin translations are Dei Genitrix or Deipara (approximately “parent [fem] of God”). Common English translations are “Mother of God” or “God-bearer” – but these both have different literal equivalents in Ancient Greek: Μήτηρ Θεοῦ, and Θεοφόρος respectively.
bearer – to taka trochę dźwigająca, a był moment, że widoczna przed wschodem spica schowała się za tarczą słoneczną i już nie było “róży”, a w całym basenie morza śródziemnego poznali rok platoński (na czerwono ścieżka wschodu/zachodu słońca w dniach równonocy).


Wizualny christo empire/monarchy punk poniżej







P.S.
Aktualnie w miejscach w których spaceruję/trenuję imitacje marnych polityków, czy to gwiżdżących na psa, czy prowadzących go na smyczy. Głośni, w towarzystwie imitacji jednej ze znanych mi kobiet. Podbijane śmiechem z okolicy. Niestety nie jest to średniowiecze, a marnego teatru metody nie przekładają się na stan rzeczywisty. Wydaje się, że aktualnie politycy mają bardzo puste kieszenie, nerwowo widzą zagrożenie w każdym dlatego próbują żeby każdy skoro nie chce dla nich tyrać za grosze (nigdy nie byłem w takim układzie) skończył w tej samej finansowej niedoli. Patrzę na urojonych i mało mnie obchodzi “jaki polityk odpowiadałby im jako zarządca mojej własności” bo tak się przykro składa, że to moja własność i łachom zadłużenia nigdy im jej nie udostępnię.
Podobnie zmieniane są treści wyszukiwanych artykułów w wikipedii, niestety uciekający w urojenia “zabawy/gry” robią wszystko żeby nie patrzeć w kierunku prawa. Nie moja z nimi “zabawa”, nie moja z nimi “komunikacja”, patrzę z ogromnym niedowierzaniem jaka jest skala katastrofy po ich stronie.
“Dziwna” sprawa, że takie chore metody “kontroli” stosuje się wobec jednostki, której chciało się zabrać własność intelektualną majątkową (i kilkukrotnie to zrobiono, całkowicie bezprawnie). Wydaje się, że manie “chrześcijańskiej wszechkontroli” pochodzą od ludzi z ogromnymi stratami na własnych kontach.
Niestety obserwuję nisko intelektualny wyczyn teatralny, który chciałby bardzo “poratować” którąś z kobiet moim życiem prywatnym/intelektualnym majątkowym. Są tą nieudane manie chrysto feminizmu bo nikt o zdrowych zmysłach nie szedłby w kierunku przestępstwa. Panie, którym spadł poziom życia powinny doszukiwać się powodów w swoich działaniach a nie marno teatralnym “moje to będzie co tworzysz”. Tak się składa że nie będzie. Czy doszukuję się ich win? Unikały trudnych rozmów, kiedy padał na nie cień podejrzenia o ich udział w polowaniu na moją osobę. Nie miały nigdy dostępu do moich kont to powinno wystarczyć w kwestiach pozorowanych naruszeń (abstrchując jakie były pań cele). Chrześcijanie (i nie tylko chrześcijanie) którzy rzekomo chcieli być “obrońcami” owych pań polowali na moją własność intelektualną, owe panie były tylko “narzędziem” przy użyciu którego chcieli się do mnie dobrać. Rozumiem że “dobrzy pasterze” zadbali o dobrostan owych pań jak mnie już pozbyli się z ich życia. Drwiąc, nie znając stanu faktycznego u takowych domyślam się jaka jest odpowiedź. Interesowały ich tyle ile mogli przy ich użyciu dobrać się do mojej osoby. Wychodzi na to że to chrześcijanie/zwolennicy “moralnego porządku” traktują kobiety jak zużyte zabawki/ubrania. Tak bardzo społeczeństwo pali wyobrażenie jakiejkolwiek monety przy mojej osobie, że na stosach palą wszystkie swoje baranki żeby fortuna odwróciła się ode mnie. Przykry moment na wybudzenie się ze swoich zabobonów.
Skurcze po moim ciele są torturami, nie moje przegrane manie “porządku społecznego” i “kto zasługuje na wygodne życie”. To nie spory rozwodowe, alimenciarskie bo nigdy nie miałem żony ani dziecka. I znowu nieuchwytny człowiek, kreci “manuala na wózku inwalidzkim”. Chuj chrześcijanom w dupę, kilka obrazków wystarczyło by obnażyć milenia ich absurdów i dziwnego mniemania o sobie. Boli prawicę dupa, że tyle lat i tyle czasu w wakacje spędzałem na nauce i rozwoju swoich umiejętności. Wspaniały dar od losu, że dość wcześnie był problem z pieniędzmi na wygodne wakacje w moim życiu. Któż teraz popełnił błąd w swoich kalkulacjach rzeczywistości, przykre zderzenie z takową. Czas skończyć z pierdoleniem “poratuj bo mam kredyt”, można było lepiej zarządzać scenariuszem na “czarną godzinę”.
Leave a comment