Dee Dee fence! Dee Dee fence!

– They treat You like a dog.

– No. They don’t. They just pretend.

– Nie spisali cię na marszu, podejrzane.

– Bo przeskoczyłem przez płot, nie ganiali takich, niewielu chciało się skakać.

– Gołębie i chrześcijanki nisko latają?

– Zawsze tak robią jak widza kawałek chleba.

– Dlaczego ich nie lubisz.

– Za próby “woo lololo” na czarnej owcy rodziny. Aktualnie jestem w trybie “myśliciela”, żaden pracodawca tego nie doceniał, później widzieli efekty. Aktualnie na “bezrobociu” nikt mnie nie pogania, a efekty tylko moje. O biznesowych zastosowaniach zacznę myśleć jak wyjdę z trybu nerda.

– A co dzisiaj widziałeś?

– Szarego gołąbka, dawno ich nie widziałem, myślałem, że te inwazyjne nasterydowane amerykańskim pieczywem je zjadły a tu proszę.

– Twój plan?

– Taki jak zawsze był, robić swoje, nikomu nic nie pokazywać, do pokazywania będą produkty, a nie proces wytwórczy.

– A w co grasz?

– W holdem’a!

– Łąszą się do ciebie

– Zawsze jak im się wydaje, że coś z tego będą mieli, niestety to jak taniec matki z dziećmi myślącymi, że to konkurs na nowego tatusia. Cringe vibes.

– Chcieliby mieć podgląd tego co robisz

– Niestety, każdy mój nieudostępniany krok to krok przewagi/własnego ip, w majestacie prawa nie mogę dopuścić do takiej próby wyparowywania wartości, to nie po chrześcijańsku.

– A może chcieli widzieć “biznesmenów” od “nam udostępni”.

– No i chyba w tym jest sedno całego problemu.

– Czy mundial jest gównem?

– Tak, ujęcia dla mnie dedykowane są gównem. Taka tabliczką do bingo dla inwigilacyjnych starców.

– A gorzej?

– Gorzej bo miałem “uwierzyć”, że to “generowane ai”, niestety po sposobie jak wykładane są przede mnie karty widzę, że nie ma wiary w “zwycięstwo”.

– Największa pułapka kościoła?

– Urojenia, “kolega go zdominował, też tak chcemy”. Dziwne rzeczy.

– Nie jesteś lublianym “dzieckiem”

– No shit Sherlock.

– Drzesz ryja i wszystkich to wkurwia

– Zauważyłem, że jak chcą cię po cichu załatwić to najbardziej ich wkurwia jak drzesz ryja.

Leave a comment