– Dlaczego zakładasz słuchawki jak wchodzisz do sklepu?
– Żeby nie słyszeć stękow ludzi.
– Masz coś do samego sklepu?
– Od czasu jak słucham muzyki to już nie słyszę marnych „piosenek”.
– Jak podjeżdżasz otaczają cię duże samochody, czujesz się ważny, kontrolowany?
– Nie, tylko pały takimi samochodami jeżdżą, po bardzo marnych „Zrobimy z pana amerykańskiego trepa” pożegnałem się już z marzeniami „Ameryki” wobec mojej osoby.
– To co ci przeszkadza podczas zakupów?
– Marny teatrzyk klientów.
– Jak na to reagujesz?
– Skoro są to osoby, które przerasta klawiatura i napisanie maila, daje im znać że nikt nie traktuje ich poważnie.
– A może spotkasz kobietę swojego życia w sklepie?
– Abstrahując od tego, że bardzo przeszkadzają moje zdolności intelektualne nie zajęte stękami kobiety to… pod kamerami? Chrześcijankę mocno przeciętnego życia? Nie te targety. Prędzej spotkam swoją wybrankę, najbany w trzy dupy jak robi nade mną szpagaty na rurze. Ja z szuflady przeciętnego życia wyszedłem dawno temu.
– Co masz do powiedzenia na temat takich agentur?
– Sposób działania „Wezmę jeden losowy obrazek z jego życia, widzę drugi komputer, jego kolega ma taki sam, uznam że siedział obok, nie zadam nigdy pytania, pominę fakt że to jest jego drugi komputer”.
– Jak to diagnozujesz?
– Marny dziennikarz wyleciałby dawno temu na zbity pysk, chyba adekwatne poczynania wobec etatowców. Tak skończyły się „agentury”.
– Skąd wiesz że to prawdziwa historia?
– Bo zniknęły mi moje książki które były na tym nagraniu (talon na nie wygrany w konkursie).
– Co definiuje dobrych przedsiębiorców?
– Dobry produkt, dobry handlarz, zdolności finansowe.
– Drwisz?
– Bo z moich umiejętności i własności nie zasypiesz dziur swoich braków.
– Jest to?
– Bardzo polska i amerykańska przypadłość.
– Rozpoznajesz ludzi?
– Rozpoznaję ich nieudolne imitacje, widzę kogo chciano „wywyższyć”.
– Co polecisz na dobry wzrok?
– Zdjąć okulary z grubymi oprawkami.
– Nie biegniesz do prawicy.
– Ona najbardziej chciałaby sponsorować teatrzyk krzywd z drugiej strony, a dawno już zdechła w swoich symetrycznych urojeniach wobec mojej osoby.
– Czyli ten teatrzyk.
– Jest świadomą katastrofą aktualnych włodarzy, dużo Ukrów w nim uczestniczy.
– Patey i Piwonski?
– Martwi ludzie, już nikt ich nigdzie nie spotyka, dziwne jak na ludzi którzy mieliby być duszami towarzystwa całej Warszawy.
– Jak zaczynasz jako ciężki Janusz i spermiarz?
– To kończysz z wybitymi zębami.
Leave a comment