Nieudane combo poszukiwań i transferu „authority”. Nie wdając się w szczegóły, mam taką zdolność widzieć marne machinacje, nie podlega to statystyce podlega to obserwacjom zdarzeń wielce dziwnych. Abstrahując od tonącego wycieczkowca wielu nauk społecznych (który jest istotny bo próbowano takie nauki zabrać na jeden pokład), koncentruje się na fakcie dlaczego podsuwano mi i wciąż się podsuwa „przywódców danych stad” (wielokrotnie ich wizerunków elektronicznych lub aktorskich imitacji). Odpowiedzią jest bardzo marne poszukiwanie „komu pozwoliłby kontrolować swoje życie intymne/prywatne/zawodowe”. Na tym marnym kwestionariuszu parapsychologicznym zaznaczam „nikomu”. Mogłem uwierzyć w chwilowe zagraniczne „mamy ograniczone informacje, przecięliśmy się z tym panem co się dzieje”, ale rzutowania na polskie bagno nie stwierdzono. I tak pod oknem przechodzi imitacja marnego dziekana krzycząca „Działamy!” i wiem, że ktoś ma puste kieszenie, które próbuje wypełniać marzeniami. Abstrahując od faktu, że tego człowieka mógłbym wyjaśnić w 10 minut w sądzie, zostawiłem ich za zamkniętymi drzwiami, niech zapiszą sobie swoje „zasady” na kartce i przeczytają jak to brzmi, mojej pomocy tam już nikt nie stwierdzi. Niespełnione marzenia „hierarchia działa na pana”. Leżę w łóżku, żyję za swoje pieniądze, widzę że nic nowego nie powstaje, mam dużo pomysłów, nigdzie mi się nie spieszy, nikt mnie nie będzie poganiać. Spermiarze sączą swoje nieudane teorie „Pan usycha bez dominacji” mimo pełnej świadomości, że od lat wielu nikogo się nie słucham. Patrzę na nieudane podchody „Trzeba mu zniszczyć życie i wtedy wróci gdzieś z podkulonym ogonem za grosze” i wiem, że dawno temu ktoś złożył bardzo słabą obietnicę wobec nieswojego życia i własności majątkowej. I tak marne nauki, chciały wraz z inwigilacja schować się za „authority” do ingerencji w moje życie i z przykrością stwierdziły, że nie ma nawet pagórków za którymi mogliby się schować. W swojej głowie podchodzę do ustawionego na tej nizinie, zamówionego na “Guns.com” naładowanego maszynowego działa obrotowego.
P.S.
Co charakteryzuje chrysto amerykę w aktulanych “troskach” o moją osobę? Przy nieduanym szpagacie, panu wybitnemu kontrwywiadowcy Patey i Piwosńki przyporządkujemy jego (moje) programy i życie towarzystkie z warszawy, są jeszcze nieudane echa, musimy mu szybko wygrzebać kobietę z przeszłości z Lublina udając, że w jego trosce chcemy mu ją wkleić w życie. Panowie “wibitni” stratedzy jeszcze nie przetworzyli rzeczywistości, że każdy w warszawie mnie rozpoznaje i nie uda się ich bajka “lekkiego lądowania”. Nie mam wątpliwości że pan Patey i Piwoński nie mają odwagi pojawić się nigdzie w Warszawie. Koniec “agenturalnych” marzeń. Zostają jeszcze tylko nieudane dzieci polski i ukrainy wskazujące palcem i głową “za jaką kobietą mam iść”, mam nadzieje, że szybciej dorosną do rzeczywistości niż ich państwo “gwarantujące” udawaną nienamierzalność.
P.S. 2
Oczywiście taką katastrofę w życiu osobistym można uznać za wybitny “sukces” marnych agentur. Są jeszcze szpagaty pod tytulem “karma” tylko dziwnym trafem ponownie próby chowania się za osobami, których rzekomo miały dotyczyć owe krzywdy (nigdy nie wyartykułowane w moją stronę). Trochę słaba karma i agentura, skoro nawet “pokrzywdzeni” nie stoją po jej stronie. Po co żartować jak “karmistom” rozchodzi się o moje prawa majątkowe, które niewiele mają wspólnego z ich marnymi urojeniami. Z pozostających bez marnych ingerencji zajawek pozostaje mi sen (nie licząc tortur skurczami i marych szpagatów pod oknem), ale w pełnym spokoju w zaryglowanym krzesłem pokoju, wiem że nikt mi tu nie wejdzie. Naturalne antydpresanty w postaci snu plus świadomość skręconych życiorysów ludzi, którym “pomyliła się” granica ich praw i własności gwarantują mi komfortowe sny.
P.S. 3
Oglądam marne wstawki pseduo ai, agenturalny wymiot i wiem że pokolenie urojnych widzących wszędzie zagrożenie musi już odejść. Bo owe zagrożenie nigdy nie przyjęło formy “musimy porozmawiać z panem” przyjęło formę, “musimy mu zabrać wszystko i się go pozbyć”. Chyba strasznie infantylne podejście do kwestii prawnych. Nie ma “równiejszych” w sprawach własności. Pisząc to wciąż mam tortury po ciele, bardzo marne agenturalne wymioty szukania wartości tam gdzie jej nie ma chcieliby tymi torturami “wybierz bardziej amerykofilską partię to dostaniesz <<pracę>>”. Dziwna sprawa bo owa “praca” chciałaby za etat moje algorytmy. Nikomu nie wystawiam opcji amerykańskich na podgląd tego co robię tym bardziej na przejęcie tego za “przeklej, a za tydzień cię zwolnię”, chyba komuś się pomyliło jak działa biznes.
Leave a comment