Copy Kink Douglas

Zanim odpalę pełne zwoje cyber intel punka testuję możliwości w tym mało adaptywnym środowisku. Izobary, izokoszty, adaptowany a nie adaptowalny proces, jak nie znosisz mnie kiedy jestem najgorsza… . Long story short, jest sobie taka funkcja którą soczewką można spojrzeć na aktualny świat wycen zwłaszcza „prosperujących” przedsiębiorstw. Nie wdając się w szczegóły, do produkcji chleba potrzeba kapitału/technologii/maszyn oraz ludzkich rączek. Jak nie ma pieca to rączki nie pomogą, a jak jest piec a nie ma rączek to nie ma komu wyjąć chleb. Omijając tym detergentem historie o krańcowych przyrostach i milcząc na temat jednego z moich ulubionych słów „skalowalność” przechodzę zwinnym tanecznym krokiem do swojego mędrca szybkich okularów szkiełka i twierdzę że, abstrakując po kablach neurotoksynę dyskusji na temat funkcjonalności tej funkcji, jakbym sobie spojrzał na wykres, który zamieszczę poniżej, to wydaje mi się że „intensywne kapitałowo przedsiębiorstwa o wysokich wycenach” powinny korzystać na zatrudnianiu dodatkowych pracowników (punkt zielony). Byłoby bardzo przykro gdyby okazało się, że niewiele dają dodatkowi pracownicy (punkt czerwony). Nie kopiąc przedsiębiorstw które paliły kapitał na pensje (trochę historia dziewczynki z zapałkami) mogę zastanowić się gdzież ten potenciał i kapitał widoczny w wycenach. Kreska to feminatywa zwana izoprodukta, a im bardziej w prawo i w dół (w 2D) oraz pod górkę (w 3D) tym więcej chleba i igrzysk. Jak jest chleba dużo to mówisz pracownikom żeby naganiali ludzi na igrzyska. Brzydkie od niechcenia pisane, zapewne nie będzie to mój „produkt”. Strumieniem świadomości zdobywane punkty expa.


Leave a comment